Coffeecat... I believe that my dreams live in your heart...
wtorek, 10 stycznia 2012
wiesz jak to jest... z pasją twórcy wbiegasz po schodach na babciny strych, by odkryć skarby dawnych lat. zasady są proste. stopień za stopniem, czasem przeskakując co drugi. jesteś na górze. niekiedy boisz się tego, co kryje ciemne, zimne poddasze. strach jest silny, ale ciekawość silniejsza. wchodzisz po schodach i... 
stopnie. stopnie rzadko są już od tak, postawione przed tobą. bywa, że musisz każdy po kolei stworzyć, wybrać, stąpać uważnie, by nie spaść. zmiany zachodzą w czasie. stopniowo. skrzypnięcie za skrzypnięciem drewnianych desek. 
idziesz. w górę. krok za krokiem. nie wiesz co cię czeka. ale wiesz, że coś cię czeka. idziesz. 
wiesz jak to jest... z pasją wchodzisz po schodach na strych życia, by wejść na kolejne piętro. by znów czuć, że jesteś na górze. że pomimo strachu, trudności, zimna i ciemności wspiąłeś się tam, gdzie przed tobą wspinali się inni. by zabrać coś dla siebie. by iść dalej. 
weszłam. stopień za stopniem. jestem już. i nic. równia pochyła. spadam w dół......
to, co budowałam. w co wkładałam swój wysiłek. czemu poświęcałam swój czas okazało się górą syzyfowych chwil...
nieświadoma byłam, że te stopnie, tylko w górę będą logiczne. w dół absurdalnie nie schodzę, nie spadłam ze schodów, lecz miękko ześlizgnęłam się. jak na ślizgawce. do tyłu. 
najgorsza jest bezradność. to poczucie, że nie mam już sił. schody, w które wierzyłam, nagle zniknęły, pozostawiając po sobie śliską, gładką, szarą, betonową powierzchnię. bez żadnych rys... jakby nikt nigdy po niej nie stąpał. i zamykam przed tobą drzwi. zamykam na klucz, żebyś nie widział, jak jestem słaba. płaczę jeszcze nocami beznadziejnie cicho. drapię w upartości, zdzierając paznokcie do krwi. drapię szarą powierzchnię. wydrapuję sobie schody...
16:50, kubeczek.kawy , * * *
Link Komentarze (6) »
piątek, 25 listopada 2011
...mi się marzą standardowe, zakochańczo-albumowe, banalne ale nie bananowe ! mnie jątrzy od wewnątrz absolwencka depresja. studia z pracą, a ze studiami bez pracy, człowiek odbija się od krawężnika dnia do krawężnika jutra i od krawężnika dziś nie cofnie się do nijakiego, jesiennego wczoraj... wybiegać by tak się chciało w asfaltowe "może kiedyś", a potrzeba ma wygląd polnej ścieżki. cóż. żyjemy w dusz aglomeracji, gdzie jedynie wydeptać sobie można dróżkę na trawniku - o! taki bunt się rodzi, taki tylko rozwinąć się może...
sobota, 05 listopada 2011

bo życie to takie już jest 
niereformowalny nałogowiec ludzkich utrapień 
...
20:59, kubeczek.kawy , * * *
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19